Koniasz t.1. Wilk samotnik

Długo się zabierałam do recenzji. Baaardzo długo, bo aż cały dzień. Powód? Chciałam, żeby opowieść o Koniaszu zyskała rzetelną recenzję, a nie zawierała tylko dźwięki w rodzaju: „łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał”, „ooooooooooooch” i „iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii” (z czego ostatnie przechodzące stopniowo w ultradźwięki słyszalne dla psów i zabijające nietoperze). Rzucam więc dziarskie „MUA!” i zabieram się do recenzowania.

Iiiiiii… i nie będę piszczeć z zachwytu, bo obiecałam nie piszczeć, ale mnie to i tak nie powstrzyma. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to teraz się dowie – mam lekkiego fioła na punkcie prozy Żambocha, szczególnie tej „średniowiecznej”. Styl, świat, bohaterowie, walki – wszystko składa się na koktajl o doskonałej kompozycji smaku, odświeża zamuloną wyobraźnię i robi lewatywę z poetyki wprost w zmęczony prozą życia mózg.

Książka jest niebezpieczna jak bagno – nawet człowiek nie wie, kiedy go wciagnie. Fabuła turkocze, intryga się zacieśnia, akcja zwalnia na minutę, by zagłębić się w starych księgach, a potem wybucha w walce ulicznej. Koniasz, postać pełna sprzeczności – zmęczona życiem, ale nie na tyle, by nie dać się porwać przygodzie, zraniony, ale nie na tyle, by nie zaufać znowu, bezwzględny morderca i człowiek, który kupuje dziecku zupę. Niebezpieczny jak taksówkarz De Niro, Brudny Harry i Leon Zawodowiec zmieleni razem i wypieczeni na planie „Szklanej pułapki”, podlani sosem z gliniarzy, którzy „są za starzy na to wszystko”. Inteligentny, bystry i przenikiwy – jak wilk samotnik, który nauczył się przez lata wszystkich sztuczek myśliwych.

Dodatkowo Koniasz jest po prostu… dobry. Taką zwykłą dobrocią, która pcha go w kłopoty, uczciwy (za co sam się nieraz przeklina) i na swój uroczy sposób – naiwny. Szczególnie, kiedy spotyka kobietę silną i tajemniczą. Dla takiej kobiety nie tyle traci głowę, ale sprawia, że inni zaczynają je tracić. Dosłownie.

Ach, żambochowe kobiety. Oczywiście piękne długie nogi, wspomniane więcej niż raz (jak w każdej jego powieści, ale cóż, wybaczamy mu. Tym razem). Inteligencja skrząca się na dnie oczu. I to niezwykłe napięcie między bohaterami, atmosfera przesiąknięta… nie tyle pożądaniem, ale czymś tak seksownym, że trzeba odłożyć książkę i pooddychać. A przynajmniej westchnąć sobie w zadumie. Tym razem w rzeczonej pani tkwi coś zaiste magicznego…

Fabuła? Koniasz poszukuje artefaktów magicznych, a jakiś typon poszukuje Koniasza. Do szukania najmuje ninja, zbrojnych, śledczych Konwentu (coś w rodzaju magicznej inkwizycji) i każdego pachołka, który chce zarobić parę grozy. Bogaty pan ogromnym parciem na zmiażdżenie biednego Koniasza, który nawet nie wie, kto mu tak źle życzy. W to wszystko wplątana jest tajemnicza niewiasta, królowie półświatka i klan Rumelkowy czarodziejów.  Powtórzę: Rumelkowy. Czy to nie brzmi jak coś do jedzenia, skrzyżowanie landrynki z karmelkiem podlane rumem? Mniam!

Nawet nie wiem, kiedy przeczytałam książkę, choć starałam się dozować sobie przyjemność. Wczoraj na przykład – jestem przekonana, że spędziłam w sushi barze zaledwie kwadrans przy lekturze, a dziś z rozpaczą stwierdziłam, żę mam do końca zaledwie dwa rozdziały. I tak, jak stałam, zaczęłam czytać, by po jakiejś sekundzie skończyć i odkryć, że coś mi zjadło kawałek czasoprzestrzeni. I jabłko.

Mogłabym długo i bardziej lub mniej sensownie, ale po co? Przecież i tak sięgniecie. Koniecznie. Bez dwóch zdań. W innym przypadku będą was prześladować rozanielone szyszne oczęta i dźwięk „iiiiiiiiiiiiiii” zaburzający pracę błędnika…

Miroslav Zamboch, Koniasz t.1. Wilk samotnik
wyd. Fabryka Słów, Lublin 2010

Reklamy

14 thoughts on “Koniasz t.1. Wilk samotnik

  1. Jak o mnie chodzi, to „szyszne oczęta” oraz dźwięk „iiiiiii” przekonały mnie do knigi 🙂
    Bardzo sympatyczna recenzja. Niech to będzie pierwsza książka Żambocha, po jaką sięgnę; niech to będzie pierwsza książka po jaką sięgnę w 2011 roku; niech to będzie TANIA książka 🙂

    1. szyszne oczęta cieszą się i dziękują za komplement, ale jeśli pierwsza Żambocha, to nie ta – lepiej sięgnąć po wcześniejsze przygody Koniasza, Krawędź żelaza t.1, potem duet „Na ostrzu noża t1 i 2”, potem tom drugi „Krawędzi” 😀 jeszcze nie wiem, jak chronologicznie umieścić Wilka samotnika, ale stawiałabym, że dzieje sie później, niż poprzednie 😀

      Niemniej – książka bajerancka sama w sobie.

  2. Przekonująca recenzja. Bardzo nawet. To jest pomysł na ksiązkę.

    A zdanie: „Niebezpieczny jak taksówkarz De Niro, Brudny Harry i Leon Zawodowiec zmieleni razem i wypieczeni na planie „Szklanej pułapki”, podlani sosem z gliniarzy, którzy „są za starzy na to wszystko”.” to tekst miesiąca i mocny kandydat na tekst roku. 😀

  3. Zastanawiałam się nad tą książką, po Twojej recenzji już nie będę, po prostu przeczytam 🙂 🙂

    Pozdrawiam!

  4. Zamboch sam z siebie jest moim guru, choćby dlatego że żadna jego książka (do tej pory) nie zdołała mnie znudzić, zniecierpliwić, zezłoś…a nie, zezłościłam się kilka razy ale sądzę, że taki był właśnie zamiar autora 😉
    A Koniasz to jest bohater, za którym polazłabym wszędzie i zawsze, z cielęcym zachwytem w oczach, apteczką pierwszej pomocy oraz kijem bejzbolowym na wypadek, gdyby ktoś go chciał znieważać! I nieważne, że on się sam świetnie broni, wyskoczyłabym z drągiem i przywaliła tej jakiejś niecnocie!

  5. Widzę, że Zamboch w naszym śmiesznym – obecnie zmarzniętym – kraju ma się całkiem dobrze. I tak być powinno bo jest w czym się zatracać.
    Szyszko, wspomniałaś, że nie wiesz za bardzo jak umiejscowić obecną książkę o Koniaszu … Tak czy inaczej trafiłaś w komentarzu i są to po prostu dalsze jego dzieje – mam nadzieję, że na tym się nie zakończy !
    Hm, zabawne, kobiety kochają Zambocha – i to nie tylko za wygląd – a właśnie za literaturę jaką serwuje.

    Ps. Fakt, kobiety w jego książkach są niezwykłe 😉

  6. Och jak miło wiedziec ze w moim fanatycznym uwielbieniu dla Koniasza nie jestem osamotniona 🙂 Książka świetna, tylko czemu tak szybko się kończy?
    btw… jest doskonale przetłumaczona!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s