Hamlet (2009), Royal Shakespeare Company/BBC

Interpretacji Hamleta widziałam już wiele, a raz nawet tłumaczyłam fanowski komiks-mangę z fragmentami opowieści o duńskim księciu. Wydawało by się, że Hamlet nie może mnie niczym zaskoczyć, po tylu godzinach ślęczenia nad tekstem. Spektakl BBC obalił moje przekonanie w wielkim stylu.

Przede wszystkim jest ekranizacją pełnego tekstu Szekspira oraz przedstawieniem wystawianym na deskach, a nie na potrzeby telewizji. Co oznacza bite trzy godziny tekstu, z lekka tylko przeplatanego akcją, a aktorzy przyzwyczajeni byli do robienia wszystkiego „na jeden raz”, w ciągu wieczoru. W rezultacie otrzymujemy niesamowicie intensywne, emocjonujące przeżycie, które spada na widza strofami skreślonymi ręką mistrza.

Hamlet jest dziełem uniwersalnym. Słowa na papierze to tylko formy, które można wypełnić emocjonalną treścią. Historia jest prosta jak drut – młody książę dowiaduje się, że jego ojciec został zabity niecnie przez swego brata, który teraz zasiada u boku matki księcia na tronie. Pisząc „młody” nie mam na myśli romantycznego młodzieńca w rozchełstanej koszulinie: mało kto wie, że bohater ma tak około trzydziestki i przez otoczenie uważany jest za łagodnego, niezdarnego nieudacznika.

for personal use onlyMiłość i nienawiść oddziela cienka granica, którą z łatwością przekraczają słowa

Hamlet zostaje zmuszony przez ducha ojca do zemsty na niewiernym wuju. Dalej mamy wiedzę szkolną – udaje szaleńca, robi dziwne rzeczy, w tym doprowadza do samobójstwa swoją ukochaną Ofelię, znika i na koniec umiera od ciosu zatrutą szpadą, a reszta towarzystwa umiera niejako przez przypadek. Nuuuda.

Czy jednak? Przed moimi ciekawymi oczyma, za pomocą niesamowitego aktorstwa Patricka Stewarta (jako wuja) i Davida Tennanta (jako Hamleta), wyczarowany zostaje niezwykle złożony dramat wzajemnych powiązań i gierek, dramat człowieka, który nagle odkrywa, że całe jego życie jest iluzją, ułudą: szlachetna, czysta matka jest przepełnioną namiętnością kobietą z krwi i kości, uwielbiany ojciec jest mściwy i wykorzystuje go do własnych celów, ukochana, niewinna Ofelia zgadza się podeptać jego miłość w imię posłuszeństwa ojcu, przyjaciele ze studiów – szpiegami na rzecz wuja. I tylko jedna osoba, Horacy, zdaje się być tym, kim zawsze była – wiernym służącym i przyjacielem.

for personal use onlyTyle pasji, nienawiści, szaleństwa miedzy Klaudiuszem i Hamletem…(dziabnij go, dziabnij!)

W obliczu pozorowanego szaleństwa Hamleta opadają maski otoczenia. W tym szaleństwie jest metoda – mruczy do siebie Poloniusz, nawet nie wiedząc, jak bliski jest prawdy. Książę postanawia zgrywać obłęd, gdyż głupcom i szaleńcom pozwala się na wiele, na wykrzykiwanie prawd i testowanie otoczenia. Bo, moi mili, Hamlet wcale nie ma zamiaru ślepo wykonać rozkazu ojca – tak naprawdę jest miłym facetem i zabicie kogoś wcale nie przychodzi mu łatwo… do czasu.

Ale nie o Hamlecie powinnam pisać (choć bym chciała, bo to temat wdzięczny i mój prywatny konik), ale o interpretacji sztuki na ekranie. Pomijając moją niezwykłą sympatię do Tennanta i Stewarta, obaj panowie po prostu powalają na kolana. Wcześniej wiedziałam, że kapitan Jean Luc Picard prywatnie jest uznanym aktorem szekspirowskim o przepięknej barwie głosu, jednak co innego wiedzieć, a co innego na własne uszy przekonać się, jak potrafi głosem zaczarować poszczególne wersy.

for personal use onlyBiedna ta Gertruda – mąż ją zaniedbywał a potem szybko zszedł, kochanek-morderca, a i syn jakiś taki szalony

Z kolei tych, którym słynny 10 Doktor kojarzy się przede wszystkim z nadpobudliwą fretką, uspokajam – Dawid jest naprawdę wybitnym, przepięknym Hamletem. Z jednej strony wrażliwy, spokojny, z drugiej – przepełniony gniewem na otoczenie, które nie potrafi go docenić, potraktować poważnie, traktuje ciągle jak małe dziecko. Co jak co, ale gniewać to pan Tennant się potrafi (to te oczy psychotycznej sówki). Rozbroił mnie kompletnie delikatną wrażliwością i niespodziewaną łagodnością, która potrafiła się błyskawicznie przerodzić w przepełnione goryczą oskarżenia rzucane w twarz rozmówcom.

Mam to szczęście, że moja znajomość języka angielskiego pozwala mi na oglądanie Szekspira w wersji oryginalnej – o tyle, o ile, ze słuchu prawie nic nie rozumiem, ale posiłkowaliśmy się napisami po angielsku. Jakaż piękna językowo jest ta tragedia! Przyznaję, że w moich uszach tennantowa interpretacja monologu „Być albo nie być” ustępuje jedynie tej, którą wygłosił Kenneth Branagh. A wers „słowa, słowa słowa” był absolutnym mistrzostwem świata.

Zazwyczaj współczesne interpretacje Szekspira są udziwnione na siłę, potraktowane po macoszemu (na przykład zamieniane są słowa, których widownia współczesna może nie zrozumieć). Tu jednak spotkało mnie miłe rozczarowanie: nowoczesność nie rzuca się w oczy, a wszechobecne lustra i kamery potęgują uczucie klaustrofobii Hamleta. Czy nie tak się czujemy czasami – wiecznie oceniani, zmuszani do nagięcia się do czyichś standardów. Najbliżsi nachylają się nad nami z fałszywą troską, chcąc, byśmy przestali burzyć ich grzeczny, uporządkowany świat małych matactw i wielkich kłamstw.

for personal use onlySzaleństwo Ofelii w wykonaniu Mariah Gale jest boleśnie autentyczne

Z ciekawostek – czaszka użyta w przedstawieniu jest jak najbardziej prawdziwa. Podarował ją brytyjskiemu teatrowi Andrzej Czajkowski, polski kompozytor i pianista. Bardzo długo nikt nie miał odwagi brać ją na scenę, dopiero David (który czaszek się nie boi, co było widoczne w dokumencie So do you think I’m Scottish, gdzie sam z siebie czaszki macał).

for personal use onlyDrodzy panowie, szanowne panie, zaraz odbędzie się czaszki macanie

Komu polecam? Przede wszystkim osobom, które są gotowe poświęcić trzy godziny na intensywne doznania emocjonalne. Jeśli nie czujecie się na siłach – obejrzyjcie na dwa, trzy razy. A teraz zmykam, zanim zacznę się znowu rozpisywać, bo o Hamlecie, jak mówiłam, to ja mogę bardzo, bardzo długo.

William Szekspir, Hamlet, wersja dla Royal Shakespeare Company/BBC
reż. Gregory Doran
wyst. David Tennant, Patrick Stewart, Penny Downie, Oliver Ford Davies, Mariah Gale

Reklamy

5 thoughts on “Hamlet (2009), Royal Shakespeare Company/BBC

  1. Jestem tylko prostą phocą i na sztuce się nie znam (chyba że to sztuka mięsa ;)), ale pana Tennanta lubię, więc pewnie się kiedyś na Hamleta w jego wykonaniu skuszę :).

  2. Jestem naprawdę wielkim fanem „Hamleta” w dobrej postaci. Jak na przykład w postaci barańczakowego tłumaczenia, albo w postaci Kennetha Branagha. Ktoś mógłby, jak to już jest wyżej opisane, stwierdzić, że tak prostą historię można opowiedzieć tylko raz i wystarczy… właśnie przyszedł mi do głowy pomysł na spędzenie jesiennego tygodnia z przyjaciółmi – w każdy wieczór inna interpretacja „Hamleta”! Byłaby to niezła uczta duchowa, ale pewnie przyjaciół po czymś takim to bym długo nie zobaczył.

    1. podejrzewam, że by się wykruszyli już po drugim wieczorze 😛 Na mój gust – Barańczak jest trochę zbyt poetycki, niemniej skrzyżowany ze Słomczyńskim (który jest zbyt dosłowny i gubi się w metaforach) daje dobrą bazę do czytania w oryginale. Ale to moje prywatne skrzywienie.

  3. A ja się popiszę paskudnym ignoranctwem, albowiem nic Szekspira w życiu nie czytałam. Hamleta mam na półce, podobnie jak Sen nocy letniej, Poskromienie złośnicy i Makbeta, ale wciąż jakoś chyba do nich nie dojrzałam. Pewnie bym obejrzała co proponujesz, Szyszu (dla sówki O.O) ale najpierw przeczytam. A co! Skoro w wieku lat 28 mogłam zapoznać się z Anią z zielonego wzgórza, mogę i przy trzydziestce czytać Hamleta, nie? Teraz już nikt mnie nie zmusza :p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s