Paragraf 22 (z cyklu Urok Klasyki)

Niechaj o mocy tej książki świadczy to, że dzięki niej mój brat zaczął czytać coś więcej, niż komiksy. Dzięki niej po raz pierwszy  zobaczyłam, jak ktoś płacze z powodu wzruszenia nad kartkami powieści. Sama ciężko ją przeżyłam i choć doskonale się przy niej bawiłam – to jest jedna z tych książek, do której powrót wymaga nieco wysiłku. Przeżycie można porównać do jazdy na pordzewiałym miejscami rollercosterze – niby zabawa, niby bezpiecznie, ale kto wie, co rdzy może do łba strzelić.

Czytaj dalej

Mały światek Don Camilla (z serii Urok Klasyki)

Okładka, którą prezentuję to jedna z wielu grafik stworzonych przez Edwarda Lutczyna (który też jest swego rodzaju Uroczym Klasykiem). Światek don Camilla to włoska Nizina, gdzie łby są równie twarde, jak serca gorące. Czasem twaqrdość i gorąco zamieniają się miejscami, ale od tego jest don Camillo, ksiądz z małej, ale dumnej wioseczki, która ma ambicje zostać… włoskim centrum komunizmu. A wszystko to się dzieje tuż po drugiej wojnie światowej, w bardzo burzliwym i mrocznym czasie dla Włoch. Zacznijmy jednak od obrazka:

Czytaj dalej

Cowboy Bebop (z serii Urok Klasyki)

W 1998 roku japońska młodzież zasiadła przed telewizorem i zobaczyła serię Cowboy Bebop. A właściwie jedynie 12 z 26 odcinków, gdyż serial uznano za… zbyt brutalny. Teraz uśmiechamy się pod nosem, bo widok przestrzelonych ciał, smug krwi na ścianach i sceny walki są na porządku dziennym, nawet w świecie animacji dla dzieci. Jednak brutalność w „Bebopie” ma inny wymiar – jest prawdziwa. Jest doskonałym dowodem na to, że przemoc nie musi być dosłowna i ohydna, żeby budzić zgrozę. Poza tym, gdyby jej nie było, o ileż płytsza byłaby opowieść o samotności Gwiezdnych Kowbojów?

Czytaj dalej

Rurouni Kenshin: Meiji Kenkaku Romantan – Tsuiokuhen

Dawno, dawno temu Szyszka została potraktowana Powyższą animacją, a że głupia była i średnio nadążała po angielsku, to obejrzała pół z czterech odcinków i zgrywała mądrą. Zemściło się to na niej okrutnie, bo pewnej znajomej Foce umknęło to, że nie znam zakończenia i głosem pełnym melancholii opowiedziała Szyszce, co się stanie. Szyszka się poryczała, bo to jest jedno z TYCH zakończeń, które wbijają człowieka w fotel… nie bójcie się, nie zdradzę co się stało. Zabiorę Was po prostu do świata pachnącego krwią, gdzie sake utraciło swój smak.

Czytaj dalej

Trigun

Na ekrany wchodzi (podobno) ambitny film „Kowboje kontra obcy”, przed chwilą recenzowałam „Księdza”… Dziki Zachód jest zbyt malowniczy, żeby s-f mogło mu puścić płazem. Rzadko jednak wychodzi z tego coś naprawdę dobrego (wystarczy wspomnieć „Wild Wild West”). Ja podejrzewam, że to wszystko z powodu „Triguna”, który jest tak świetną serią, zarówno telewizyjną, jak i komiksową, że, po prostu, musiała powstać cała masa chłamu. Dla zachowania równowagi we wszechświecie.

Czytaj dalej