Stranger Things TV

strangerthingsposter

Miałam zaledwie krótką notkę na szyszko fanpejdżu zamieścić, ale im dłużej o tym serialu myślę, tym więcej muszę napisać, żeby dokładnie wszystkim wyjaśnić, co mi się podoba, a co bardzo nie bangla.

Czytaj dalej

Reklamy

Upiory XX wieku – Joe Hill

Upiory-XX-wieku_Joe-Hill,images_big,3,978-83-7359-954-3

Napisom na okładkach nie ufam z zasady. Mam alergię na słowa „mistrz”, „fenomenalny”, „trzymający w napięciu” i „bestseller”. Zachęcanie mnie słowami, że dotychczas nie było lepszego pisarza w danej dziedzinie, dopóki się nie pojawił rzeczony autor jest chyba najskuteczniejszym sposobem na to, bym książki nie tknęła patykiem. A jeśli już, to ustawiam poprzeczkę bardzo, bardzo wysoko. Nie przekonują mnie słowa „bo ten znany autor twierdzi, że to dobre” – z całym szacunkiem, ale raz, że pisarze się nawzajem mogą lubić i to wpływa na ich ocenę. Dwa, to, że ktoś potrafi piec muffinki nie oznacza, że jego gust kulinarny będzie odpowiadał mojemu.

Czytaj dalej

Doktor Sen – Stephen King

doktor sen

Właściwie nie wiem, co napisać o tej książce. Przeczytałam ją w dwa dni, całe 656 stron. Dawno mi się tak szybko nie czytało książki. Może dlatego, że droga powrotna do domu zawsze szybciej mija, a koszmar rozgrywający się w Hotelu Panorama znam jak własne podwórko. Może dlatego, że dorosłam, tak, jak bohater Lśnienia.  A może dlatego, że dokładnie takiej historii było mi trzeba.

Czytaj dalej

Joyland – Stephen King

joyland

Najnowsza powieść Kinga zaskakuje – chyba wszystkich, oprócz mnie. Ja wsiąknęłam w fabułę i co trzecią stronę wzdychałam z zachwytem: WRESZCIE! Nareszcie przede mną książka pełna dokładnie tego, za co go kocham – zwyczajnego-niezwyczajnego życia. Na początek mała wycieczka osobista. Uczciwie uprzedzam, że jeśli oczekujecie recenzji w stylu „zdarzyło się to i to, napisane zostało tak i tak, autor jest w formie a całość plasuje się w nurcie post-jakimś” – jesteście na złym blogu. Ale to już chyba wiecie…

Czytaj dalej

Długa Ziemia – Terry Pratchett

DługaZiemia źródło Wydawca

Pierwszy raz miałam ją w ręce jako „świeżynkę”, która właśnie wjechała na półki londyńskich księgarni. Oczywiście zaintrygowała nas, kusiła, wdzięczyła się niezmiernie, ale postanowiłyśmy wspierać rodzimy rynek księgarski (które to postanowienie zdechło błyskawicznie przy dalszych półkach z fantastyką i mangami). Kiedy Ziemia zrobiła się długa i w Polsce, po prostu musiałam ją mieć.

Czytaj dalej

Dallas ’63

Od wczoraj siedzę i gapię się na okładkę tego ślicznego grubasa, który zabrał mnie do Ameryki przełomu lat ’50 i ’60. Gapię się i co podnoszę dłonie do klawiatury, to mi opadają. Sprawdzam więc recenzje innych osób, buszuję po necie i próbuję ogarnąć, co napisać, by było to mądre, prawdziwe i niebanalne, żeby nie trąciło żenadą nastoletnich listów miłosnych i równocześnie nie było piszczeniem fanki, której King może podsunąć pod nos instrukcję obsługi lamp halogenowych, a ona umrze z radości.

Czytaj dalej

Czarna bezgwiezdna noc

Zdarzyło mi się raz siedzieć na polanie w Gorcach i gapić w nocne niebo. Mleczna Droga waląca po oczach gromadami gwiazd, jedyne źródło światła w okolicy. Z prawej nadciągnęły chmury, tak szybko, jak to tylko jest możliwe w górach. Nie jakieś podstępne, burzowe – ot niebo przykryło się kołderką do snu. Leżałam, wpatrywałam się w niebo i czułam, jak na powierzchnię wydobywa się inna Szyszka. Ta, która zawsze siedziała przykryta dobrym wychowaniem i strachem przed konsekwencjami. I to ona zakrzyczała z radości w ciemne, bezgwiezdne niebo.

Czytaj dalej